Ale cofa si byo poniewczasie. Jedyne, co pozostao, to podda si temu prdowi, ktry rwa mnie naprzd. Anonimowa wsplnota braa mnie w swe wadanie: nie byem ju jednostk, byem piercieniem gsienicy, ktra wia si korytarzem - to ciemniejc, to bkitniejc na zakrtach pod przesianym z gry, od pyt kanaowych, wiatem. 